Czym jest przeszukanie mieszkania i czym różni się od „zwykłej wizyty” policji
Przeszukanie, oględziny, legitymowanie – podstawowe różnice
Przeszukanie mieszkania to sformalizowana czynność procesowa, uregulowana w kodeksie postępowania karnego. Celem jest odnalezienie osoby, rzeczy, dokumentów lub danych mogących stanowić dowód w sprawie albo podlegających zajęciu. Każda taka czynność powinna być oparta na przepisach, udokumentowana i poddana późniejszej kontroli sądu lub prokuratora.
Zwykła interwencja domowa – np. wezwanie do awantury sąsiedzkiej, do głośnej muzyki czy zgłoszenia przemocy domowej – to co do zasady czynność interwencyjna, a nie od razu przeszukanie. Policjanci mogą wejść, aby uspokoić sytuację, odseparować uczestników, sprawdzić, czy nie ma zagrożenia życia lub zdrowia. Przez pewien czas poruszają się w granicach interwencji, a nie formalnego przeszukania.
Odrębna instytucja to oględziny – przede wszystkim miejsca zdarzenia, np. po wypadku, włamaniu, zabójstwie. Oględziny skupiają się na zabezpieczeniu śladów i dowodów przestępstwa w konkretnym miejscu. W praktyce bywają połączone z przeszukaniem, ale w czystej postaci oględziny nie polegają na „przewracaniu” całego mieszkania, tylko na dokumentacji danego miejsca zdarzenia.
Jeszcze czym innym jest legitymowanie – sprawdzenie dokumentów, tożsamości osoby. Policjant ma prawo legitymować na ulicy, na klatce schodowej, a nawet w mieszkaniu, jeśli tam prowadzi czynności. Samo legitymowanie nie jest przeszukaniem, choć czasem jest jego wstępem, gdy w trakcie ujawniane są okoliczności sugerujące popełnienie przestępstwa.
Różnica praktyczna wygląda więc tak: interwencja i oględziny koncentrują się na bieżącym bezpieczeństwie i dokumentacji zdarzenia, natomiast przeszukanie ma szerszy, dowodowy cel – znalezienie określonych przedmiotów lub osób, często w wielu częściach mieszkania, w szafkach, szufladach, komputerach, schowkach.
Mieszkanie, pomieszczenie, miejsce zamieszkania – jak to rozumieć w praktyce
Przepisy mówią o przeszukaniu mieszkania, pomieszczeń i innych miejsc. W praktyce pojęcie „mieszkanie” rozumiane jest szeroko, nie tylko jako lokal na własność. Ochrona przysługuje osobie, która faktycznie tam przebywa i traktuje dane miejsce jako swoją przestrzeń życiową, niezależnie od tytułu prawnego.
Za mieszkanie lub pomieszczenie w tym kontekście uznaje się m.in.:
- lokal własnościowy lub spółdzielczy,
- lokal wynajmowany na podstawie umowy najmu (nawet „na czarno”),
- pokój w mieszkaniu studenckim, w akademiku, w hostelu, jeśli jest faktycznym miejscem pobytu,
- mieszkanie partnera lub partnerki, jeżeli dana osoba realnie tam mieszka, choć nie jest właścicielem ani najemcą,
- garaż, piwnicę, komórkę lokatorską, domek na działce – o ile są one w dyspozycji danej osoby,
- pokój w hotelu lub pensjonacie w czasie pobytu.
Nie ma znaczenia, czy lokator jest zameldowany, czy nie. Dla przeszukania kluczowe jest faktyczne władanie lokalem. Jeśli więc ktoś mieszka „na kanapie” u znajomego od kilku miesięcy, policja może uznać tę przestrzeń za jego miejsce zamieszkania w znaczeniu procesowym.
Inny problem rodzi się przy wspólnych mieszkaniach, np. kilku studentów. Przeszukanie obejmuje zwykle cały lokal, a nie tylko pokój konkretnej osoby, szczególnie gdy istnieje podejrzenie, że dowody mogą być ukryte również w częściach wspólnych. Jednak w razie zastrzeżeń co do zakresu czynności, każda z osób może wnosić uwagi do protokołu i później kwestionować zasadność przeszukania w wybranych pomieszczeniach.
Kiedy interwencja „przeradza się” w przeszukanie
Sytuacja typowa: policja przyjeżdża na zgłoszenie sąsiadów o awanturze. Funkcjonariusze wchodzą do mieszkania, uspokajają strony, sprawdzają, czy nie ma poszkodowanych. To wciąż interwencja, a nie przeszukanie. Jednak w pewnym momencie policjant zaczyna otwierać szafki, zagląda do torebek, przegląda dokumenty na biurku – wtedy dochodzi do przeszukania, nawet jeśli formalnie nikt tego tak nie nazwał.
Granica bywa subtelna. Jeśli policjant tylko rozejrzy się po pokoju, spojrzy, czy ktoś nie leży nieprzytomny, czy nie ma broni na wierzchu – to ciągle czynności związane z bezpieczeństwem. Natomiast celowe sprawdzanie schowków, szuflad, kieszeni ubrań czy dysków twardych jest już typowym elementem przeszukania oraz zatrzymania rzeczy.
Gdy interwencja „przeradza się” w przeszukanie, pojawiają się obowiązki po stronie policji: sporządzenie protokołu, wskazanie podstawy prawnej, pouczenie o prawach osoby, możliwości wniesienia zażalenia. Jeśli tych elementów brakuje, łatwiej podnieść zarzut nielegalnego przeszukania i kwestionować uzyskane w ten sposób dowody.
W praktyce warto uważnie obserwować moment, w którym policjanci zaczynają aktywnie szukać czegokolwiek, a nie tylko zabezpieczają sytuację. Wtedy można wprost zapytać, czy przeprowadzają przeszukanie i na jakiej podstawie. Taka reakcja często powstrzymuje „rozjeżdżanie się” interwencji poza dopuszczalne granice.

Podstawy prawne przeszukania mieszkania – szybkie uporządkowanie
Najważniejsze przepisy k.p.k. i ustawy o Policji
Przeszukanie mieszkania jest przede wszystkim uregulowane w kodeksie postępowania karnego (k.p.k.). Kluczowe są tu przepisy dotyczące przeszukania osób, pomieszczeń i rzeczy, zatrzymania rzeczy oraz protokołowania czynności. Istotnym tłem jest też Konstytucja RP, która gwarantuje nienaruszalność mieszkania i reguluje granice ingerencji organów państwa.
Drugim ważnym aktem jest ustawa o Policji. Określa ona ogólne uprawnienia policji, w tym możliwość interwencji, wejścia do pomieszczeń w określonych sytuacjach (np. dla ratowania życia i zdrowia, zapobiegania przestępstwom) czy prowadzenia czynności operacyjno-rozpoznawczych. Kodeks postępowania karnego koncentruje się na czynnościach procesowych w ramach konkretnej sprawy karnej, ustawa o Policji – na szerszych zadaniach związanych z bezpieczeństwem i porządkiem publicznym.
Konstytucja zakłada zasadę: nienaruszalność mieszkania jest regułą, a wejście policji – wyjątkiem wymagającym wyraźnej podstawy prawnej. Oznacza to, że policja nie może traktować wejścia do mieszkań jako rutynowego narzędzia i sięga po tę możliwość dopiero wtedy, gdy istnieje uzasadnione podejrzenie popełnienia przestępstwa lub zachodzi inne ważne wskazanie przewidziane w ustawie.
Przeszukanie w postępowaniu przygotowawczym a czynności operacyjno‑rozpoznawcze
Warto odróżnić dwie grupy działań policji:
- czynności procesowe w ramach postępowania przygotowawczego (do tej grupy należy przeszukanie mieszkania),
- czynności operacyjno-rozpoznawcze, prowadzone czasem „w tle”, bez udziału i wiedzy lokatora.
Czynności procesowe wymagają zwykle formalnej podstawy – np. postanowienia prokuratora lub sądu, protokołu, pouczeń. Ich wyniki (np. rzeczy ujawnione przy przeszukaniu) stają się oficjalnymi dowodami w sprawie. Przeszukanie mieści się właśnie w tej kategorii: jest elementem oficjalnego postępowania karnego.
Czynności operacyjno-rozpoznawcze to np. obserwacja osoby, kontrola operacyjna, działania „pod przykryciem”. Tu udział obywatela jest często pośredni lub żaden – nie ma pouczeń ani protokołów wręczanych na miejscu. Jednak także te czynności mają granice prawne: nie mogą zastępować przeszukania, gdy przepisy wymagają formalnej decyzji prokuratora lub sądu.
Przykład: policja podejrzewa, że w danym mieszkaniu przechowywane są narkotyki. W ramach działań operacyjnych funkcjonariusze mogą obserwować, kto wchodzi i wychodzi, zbierać informacje od sąsiadów, korzystać z innych źródeł. Jednak samo wejście do mieszkania i przeszukanie szafek wymaga już czynności procesowej – przeszukania opartego na stosownym postanowieniu lub wyjątkowo na trybie „niecierpiącym zwłoki” albo zgodzie lokatora.
Rola sądu, prokuratora i policji przy przeszukaniu
W typowej sytuacji to prokurator wydaje postanowienie o przeszukaniu, a policja wykonuje tę czynność. Sąd kontroluje legalność przeszukania na dalszym etapie – np. w ramach zażalenia na przeszukanie lub oceniając dopuszczalność dowodów w procesie.
Sąd może samodzielnie zarządzić przeszukanie, zwłaszcza na etapie postępowania sądowego. Wtedy policja działa na podstawie postanowienia sądu, a nie prokuratora. Niezależnie od tego, kto wydał postanowienie, policjanci mają obowiązek działać w granicach nakazu, czyli szukać konkretnych rzeczy lub osób wymienionych w postanowieniu, w określonym miejscu i czasie.
Policjanci w terenie mają pewien zakres swobody – np. mogą podjąć decyzję o wejściu do mieszkania bez nakazu w wypadku niecierpiącym zwłoki. Jednak takie działanie wymaga późniejszej kontroli: zatwierdzenia przez prokuratora lub sąd. Oznacza to, że formalnie organem kontrolnym nie jest sam policjant, lecz niezależny od niego prokurator albo sąd, którzy oceniają, czy wejście bez nakazu było rzeczywiście uzasadnione.
Zasada proporcjonalności i granice ingerencji
Przeszukanie mieszkania ingeruje głęboko w prywatność, dlatego policja ma obowiązek działać tylko w takim zakresie, jaki jest niezbędny do osiągnięcia celu czynności. To tzw. zasada proporcjonalności. Jeżeli celem przeszukania jest np. odnalezienie konkretnej broni palnej, to przeszukanie nie może przerodzić się w całkowite zniszczenie mieszkania pod pretekstem „szukania pistoletu”.
Proporcjonalność dotyczy też wyboru środków. Jeśli jest możliwe spokojne wezwanie właściciela mieszkania i otwarcie drzwi, nie powinno się od razu wyważać zamków. Jeśli wystarczy przeszukać jedno pomieszczenie, nie ma uzasadnienia dla przetrząsania całego budynku. W praktyce te granice są czasem rozmyte, ale im bardziej zachowanie policji odbiega od rozsądnego celu przeszukania, tym więcej argumentów do późniejszego kwestionowania legalności.
Nadużycie w przeszukaniu może polegać zarówno na zbyt szerokim zakresie szukania, jak i na zadawaniu nadmiernych szkód (np. niszczenie mienia nieadekwatne do celu). W skrajnych przypadkach może to prowadzić nie tylko do wyłączenia dowodów z procesu, ale też do odpowiedzialności dyscyplinarnej lub karnej funkcjonariuszy.

Standard: przeszukanie mieszkania z nakazem – punkt odniesienia do wyjątków
Elementy prawidłowego nakazu przeszukania
Żeby ocenić, kiedy policja może wejść do mieszkania bez nakazu, dobrze znać model „książkowy” – przeszukanie na podstawie postanowienia o przeszukaniu. Taki dokument powinien zawierać co najmniej:
- oznaczenie organu, który wydał postanowienie (np. prokuratura, sąd),
- datę wydania,
- dane osoby, której przeszukanie dotyczy (lub dokładne określenie miejsca),
- wskazanie mieszkania, pomieszczeń lub rzeczy, które mają być przeszukane,
- określenie celu przeszukania – czego policja szuka (np. dokumentów, broni, narkotyków),
- podstawę prawną przeprowadzenia czynności,
- podpis osoby uprawnionej do wydania postanowienia.
Postanowienie może być doręczone w formie pisemnej lub ogłoszone ustnie, ale w typowych warunkach policjanci powinni okazać dokument na piśmie przed wejściem do mieszkania. Brak fizycznego dokumentu i tłumaczenia „nakaz jest w komendzie” nie mieści się w standardzie prawidłowego przeszukania, chyba że mamy do czynienia z wyjątkową sytuacją (tryb niecierpiący zwłoki, o czym dalej).
W postanowieniu często pojawia się ogólne sformułowanie, np. „w celu znalezienia dokumentów i nośników danych mogących stanowić dowód w sprawie”. Takie ujęcie daje policji relatywnie szeroką możliwość przeszukania, ale nadal cel musi być realny, a czynność nie może przerodzić się w nieograniczone „szukanie czegokolwiek, co może się przydać”.
Jak powinno wyglądać prawidłowe przeszukanie „książkowe”
Modelowy przebieg przeszukania mieszkania obejmuje kilka stałych etapów:
- policja puka do drzwi, informuje o zamiarze przeszukania i prosi o otwarcie,
- funkcjonariusze okazują legitymacje służbowe i postanowienie o przeszukaniu,
Obowiązki policji wobec lokatora podczas przeszukania
Przy „standardowym” nakazie funkcjonariusze mają kilka podstawowych obowiązków wobec osoby, u której prowadzą czynność. Kluczowe z punktu widzenia lokatora są:
- pouczenie o prawach i obowiązkach – np. prawie zgłoszenia uwag do protokołu, prawie żądania doręczenia postanowienia, prawie do obecności przy przeszukaniu,
- umożliwienie obecności lokatora lub innej osoby dorosłej, gdy lokator jest nieobecny (np. pełnoletni domownik, sąsiad),
- ograniczenie zakresu czynności do tego, co jest konieczne do realizacji celu określonego w postanowieniu,
- sporządzenie protokołu z wymienieniem znalezionych i zatrzymanych przedmiotów.
Różnica między prawidłowym przebiegiem a nadużyciem często polega nie na samym wejściu do mieszkania, lecz na tym, jak interwencja wygląda w szczegółach. Policja ma prawo zdyscyplinować lokatora, jeśli utrudnia czynność (np. chowa dokumenty, niszczy dowody), jednak nie może go pozbawiać realnej możliwości obserwowania przeszukania i zgłaszania zastrzeżeń.
Z punktu widzenia późniejszego kwestionowania legalności kluczowe jest, jakie informacje znajdą się w protokole. Im więcej konkretnych uwag zgłosi lokator (np. o zniszczeniach, zakresie szukania, braku postanowienia na piśmie), tym łatwiej potem odtworzyć przebieg przeszukania i wykazać ewentualne przekroczenia.
Co może, a czego nie powinna robić policja przy nakazie
Postanowienie o przeszukaniu daje policji szerokie, ale nadal ograniczone uprawnienia. W uproszczeniu można to ująć w dwóch kategoriach: czynności dozwolone i takie, które powinny zapalać „czerwoną lampkę”.
Zwykle mieszczą się w granicach nakazu:
- otwieranie szaf, szuflad, kartonów w pomieszczeniach objętych postanowieniem,
- krótkotrwałe ograniczenie swobody poruszania się lokatora, jeśli ten przeszkadza w czynności,
- zatrzymanie przedmiotów, które mogą mieć związek z przestępstwem wskazanym w postanowieniu lub innym, ujawnionym podczas przeszukania,
- robienie zdjęć miejsca zdarzenia, zabezpieczanie nośników danych.
Powody do wątpliwości pojawiają się, gdy policja:
- przeszukuje pomieszczenia wyraźnie nieobjęte postanowieniem (np. inne mieszkanie w tym samym budynku),
- niszczy mienie ponad konieczną potrzebę (wybijanie kolejnych drzwi, mimo że pierwsze już zabezpieczono),
- zatrzymuje przedmioty ewidentnie niezwiązane z celem przeszukania, bez wyjaśnienia, dlaczego są istotne,
- odmawia sporządzenia lub wydania protokołu, tłumacząc się „brakiem czasu” lub „wewnętrznymi procedurami”.
Granica bywa płynna. Przykładowo: jeśli celem są „nośniki danych”, to przegląd całego mieszkania pod kątem laptopów, pendrive’ów i dysków zewnętrznych będzie zazwyczaj do zaakceptowania. Jednak zabranie biżuterii „na wszelki wypadek”, przy sprawie dotyczącej przestępstwa internetowego, powinno zostać szczegółowo uzasadnione i opisane.

Kiedy policja może wejść do mieszkania bez nakazu – katalog wyjątków
Wejście w trybie „niecierpiącym zwłoki” w postępowaniu karnym
Najbardziej klasyjny wyjątek to sytuacja, w której obiektywnie nie ma czasu na uzyskanie postanowienia prokuratora lub sądu. Chodzi o przypadki, gdy zwłoka groziłaby:
- utratą dowodów (np. łatwe do ukrycia lub zniszczenia przedmioty),
- ucieczką podejrzanego,
- poważnym utrudnieniem postępowania.
Typowy przykład: policja obserwuje osobę, która przenosi pakunki z samochodu do mieszkania, podejrzewając, że to narkotyki. Zanim dyżurny prokurator zdąży wydać formalne postanowienie, towar może zniknąć. W takiej sytuacji funkcjonariusze mogą wejść bez nakazu, ale ich decyzja podlega weryfikacji post factum.
Różnica między trybem „niecierpiącym zwłoki” a zwykłym przeszukaniem z nakazem jest zasadnicza:
- najpierw działanie, potem kontrola – policja wchodzi do mieszkania, a dopiero później prokurator lub sąd oceniają, czy to było uzasadnione,
- większa odpowiedzialność funkcjonariuszy – jeśli powołają się na pilność bez realnych podstaw, przeszukanie może zostać uznane za nielegalne.
Po takim przeszukaniu organ prowadzący postępowanie (np. prokurator) powinien je niezwłocznie zatwierdzić albo odmówić zatwierdzenia. Lokator ma prawo do zażalenia na tę czynność. W praktyce rozstrzygające bywają szczegóły: czy policja naprawdę nie miała możliwości uzyskać nakazu (np. noc, brak kontaktu z prokuratorem), czy raczej po prostu zlekceważyła formalności.
Wejście w związku z ujęciem „na gorącym uczynku” lub bezpośrednim pościgiem
Od trybu niecierpiącego zwłoki różni się sytuacja, gdy policja podejmuje czynność w związku z:
- ujęciem na gorącym uczynku popełnienia przestępstwa,
- bezpośrednim pościgiem za osobą podejrzaną.
Jeżeli ktoś ucieka przed policją i chowa się w mieszkaniu (własnym lub cudzym), funkcjonariusze mogą wejść za nim bez wcześniejszego nakazu. Tutaj logika jest inna: chodzi nie tyle o zabezpieczenie dowodów, ile o natychmiastowe zatrzymanie osoby. Nakaz, z racji dynamiki sytuacji, byłby fikcją.
Granica bywa jednak subtelna. Zdarza się, że policja powołuje się na „pościg”, mimo że od zdarzenia upłynęło już sporo czasu, a kontakt z podejrzanym został przerwany. Im bardziej sytuacja odbiega od obrazu ciągłego, realnego pościgu, tym trudniej obronić decyzję o wejściu bez nakazu.
Interwencja dla ratowania życia lub zdrowia – ustawa o Policji
Drugą ważną grupę wyjątków tworzą sytuacje, gdy priorytetem nie jest ściganie przestępstwa, lecz ochrona życia i zdrowia lub zapobieganie poważnej szkodzie. Ustawa o Policji pozwala funkcjonariuszom wejść do mieszkania bez nakazu, gdy:
- istnieje uzasadnione podejrzenie zagrożenia życia lub zdrowia osoby znajdującej się wewnątrz (np. krzyki, płacz dziecka, informacja o próbie samobójczej),
- zachodzi konieczność zapobieżenia przestępstwu o wysokiej szkodliwości (np. przygotowania do rozboju, poważnego pobicia),
- trzeba usunąć bezpośrednie zagrożenie dla mienia w znacznych rozmiarach (np. pożar, wyciek gazu, zalanie).
W praktyce można wyróżnić dwa modele takiej interwencji:
- „medyczny” – gdy policja wchodzi razem z pogotowiem, by umożliwić ratownikom dostęp do osoby potrzebującej pomocy,
- „porządkowy” – gdy funkcjonariusze reagują na zgłoszenie sąsiadów o awanturze domowej, biciu, krzykach dziecka.
W obu przypadkach celem formalnym jest ochrona dobra nadrzędnego (życie, zdrowie), a nie szukanie dowodów. Oczywiście, jeżeli podczas takiej interwencji policja ujawni ślady poważnego przestępstwa (np. narkotyki w znacznej ilości na wierzchu, broń z usuniętym numerem), może podjąć dalsze czynności w kierunku postępowania karnego, ale punkt startowy i zakres uprawnień są inne niż przy typowym przeszukaniu procesowym.
Wejście do mieszkania w związku z interwencją domową
Afery sąsiedzkie, awantury rodzinne, głośne imprezy – to sytuacje, w których spór o granice uprawnień policji pojawia się najczęściej. Co do zasady funkcjonariusze, wzywani do takiej interwencji, mogą:
- wejść do mieszkania, gdy z okoliczności wynika, że dochodzi do przestępstwa (np. przemocy domowej),
- wejść, jeśli istnieje realne ryzyko, że ktoś potrzebuje natychmiastowej pomocy (np. brak kontaktu z osobą, o której wiadomo, że może targnąć się na życie).
Różnica między „zwykłą wizytą” a wejściem w trybie ochronnym wygląda mniej więcej tak:
- jeśli policja przyjeżdża na skargę o hałas, ale zza drzwi słychać jedynie głośną muzykę, a lokator przez drzwi spokojnie deklaruje, że nikt nie potrzebuje pomocy – przymusowe wejście będzie trudne do uzasadnienia,
- jeśli jednak zza drzwi dobiegają odgłosy szarpaniny, krzyki „zostaw mnie”, płacz dziecka – wejście, nawet siłowe, ma dużo mocniejsze oparcie w przepisach o ochronie życia i zdrowia.
W praktyce policja często próbuje najpierw „miękkiego” rozwiązania: rozmowa przez drzwi, prośba o otwarcie, weryfikacja sytuacji. Dopiero brak współpracy i jednocześnie poważne sygnały zagrożenia uzasadniają użycie środków przymusu bezpośredniego i wejście bez zgody.
Kontrola legalności pobytu i inne szczególne uprawnienia
Poza głównymi wyjątkami istnieją sytuacje szczególne, wynikające z przepisów innych ustaw (np. dotyczących cudzoziemców, bezpieczeństwa imprez masowych, stanu wyjątkowego). Przykładowo policja, Straż Graniczna czy inne służby mogą wejść do mieszkania, by:
- sprawdzić, czy cudzoziemiec przebywa legalnie na terytorium RP, gdy dostępne informacje uprawdopodobniają naruszenie przepisów,
- wykonać czynności w związku z ochroną szczególnych obiektów lub osób (np. w ramach działań antyterrorystycznych),
- zrealizować decyzje administracyjne o przymusowym doprowadzeniu lub umieszczeniu w określonym miejscu (np. w izbie wytrzeźwień, ośrodku).
W tych przypadkach podstawy prawne bywają rozproszone. Łączy je jedna cecha: interwencja musi być związana z konkretną, przewidzianą w ustawie sytuacją, a nie ogólną chęcią „sprawdzenia, co się dzieje w środku”. Gdy funkcjonariusze powołują się na szczególne przepisy, warto poprosić o dokładne wskazanie ustawy i artykułu, na podstawie którego działają, i odnotować to w protokole lub notatkach.
Wejście „przy okazji” innych służb – różnice w uprawnieniach
Do mieszkania mogą wchodzić również inne organy: komornik, straż miejska, inspekcja sanitarna, straż pożarna. Policja bywa wtedy „towarzyszem” interwencji, zapewniając bezpieczeństwo. Zakres uprawnień wygląda inaczej w zależności od tego, kto jest liderem czynności:
- gdy komornik wchodzi do mieszkania w ramach egzekucji, policja zapewnia mu asystę – jej rola to głównie ochrona porządku i bezpieczeństwa,
- gdy straż pożarna wchodzi z powodu pożaru czy zagrożenia, policja może zabezpieczać teren i pomagać w ewakuacji,
- gdy sanepid prowadzi kontrolę warunków sanitarnych, policja może pojawić się w tle, jeśli spodziewany jest konflikt z lokatorem.
Różnica w porównaniu z typowym przeszukaniem karnym jest zasadnicza: to nie policja decyduje o celu i zakresie wejścia, lecz organ prowadzący czynność. Jeżeli w toku takiej interwencji funkcjonariusze „przy okazji” zaczynają przeszukiwać szafki w poszukiwaniu dowodów przestępstwa, przekraczają zwyk
